piątek, 7 października 2011

Wyjadanie polskości, czyli chleb na żurku

Ci, którzy mieszkają za granicą, a w kraju zostawili najbliższych znają ten problem... Z każdą wizytą w Polsce, z każdymi kolejnymi świetami, z każdym wakacyjnym pobytem powtarza sie ten sam scenariusz... "To ja Ci zapakuję coś dobrego, coś czego nie ma we Francji..." I tak zaczyna się wielkie pakowanie smakołyków i powrót z ogórkami kiszonymi w bagażniku, z domowym zakwasem na żurek, z pierogami, biały serem i polskimi wędlinami..."bo tego u Was nie ma". Być może czasem staje się to przekleństwem, gdyż z tak zaopatrzoną lodówką nie można sobie pozwolić na 'fantazjowanie' w kuchni, ale ileż w tym uroku.....
Teraz pewnie wiecie czemu czasem znikam na bardzooo długo :) Wyjadanie tej polskości trochę trwa :)


Tak więc z wielką radością przedstawiam Wam CUDOWNY przepis na chleb z dodatkiem pysznego żurku przywiezionego prosto ze Śląska :) Za przepis dziekuję autorce bloga Co by tu zjeść? bo to tam się natknęłam na ten fantastyczny pomysł na wypiek. Zamiast świeżych drożdży użyłam tych z torebki i nie dodałam ziaren słonecznika.


Chleb na żurku

- 500g mąki pszennej,
- 75 g mąki pszennej razowej,
- 75 g mąki żytniej razowej,
- dwie łyżeczki droźdży instant,
- 1,5 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru,
- 250ml zakwasu na żurek,
- 200 ml wody,
- dwie łyżki siemienia lnianego,

Ja wyrobiłam ciasto w maszynie - umieściłam w misie składniki mokre, suche i drożdże. Nastawiłam program 'Dough". Następnie wyjęłam ciasto chlebowe na stolnicę, wyrobiłam i przełożyłam do dwóch małych podłużnych foremek obsypanych otrębami. Zostawiłam jeszcze raz do wyrosnięcia na ok. 2h. Następnie upiekłam w piekarniku w temp. ok. 180 stopni.


Mogę śmiało stwierdzić, że bedzie to jeden z moich ulubionych chlebków! Jest mięciutki, lekko wilgotny i ma niesamowity zakwasowy smak. Idealny dla tych, którzy boją się pierwszego zakwasu... Zamiast niego na początku polecam żurek...chociażby ten ze sklepu :)

czwartek, 15 września 2011

Śliwki pod migdałową kruszonką

W tym sezonie wprost nie mogę nacieszyć się śliwkami. Strasznie mi smakują! Ciasta, kompoty lub jedzone od tak sobie. Najchetniej wybieram te słodzutkie, fioletowe, soczyste. Jeśli na ciepło to obowiązkowo z cynamonem! Lubię, gdy ich aromat roznosi się po domu w trakcie pieczenia ciasta. Zdecydowanie polepsza on samopoczucie i sprawia, że początek jesieni wcale nie jest taki zły :)


Śliwki pod migdałową kruszonką

- ok. 600g śliwek,
- 100g mąki,
- 50g zmielonych migdałów,
- 100g cukru,
- 100g dobrego masła,
- cukier waniliowy + cynamon

Śliwki umyć, pozbawić pestek i pokroić w ćwiartki. Rozłożyć w naszyniach żaroodpornych lub w jednym dużym. Posypać cukrem waniliowym i cynamonem.
Przygotować kruszonkę - mąkę, migdały, cukier i masło rozetrzeć w palcach, tak by powstała piaskowa, sypka masa.
Kruszonkę wysypać na śliwki i piec w temp. 180 stopni aż do przyrumieniania się góry. Zjadać jeszcze gorące :) Uwaga, by się nie poparzyć :)


Wspaniały deserek na popołudnia przy książce :) U mnie aktualnie...Anthony Bourdain ;)

poniedziałek, 12 września 2011

Pieczywo... weekendowe ukojenie. Chleb z ziemniakami

Sobotni poranek sprawił mi niesłychaną radość i przyniósł ukojenie. Po wakacyjnej przerwie postanowiłam znów zabrać się za wypiekanie pieczywa. Nadszedł czas, by odpalić piekarnik i poczuć ten jedyny w swym rodzaju unoszący się w domu zapach :)) Zakwas jeszcze dorasta, wobec tego tym razem postawiłam na chleb na drożdzach. Z ziemniakami. Dlatego pozostaje świeży i dobry jeszcze kilka dni po wypieku...jeśli ktoś tyle wytrwa, by się mu nie oprzeć :)


Przepis wypróbowałam na podstawie kilku innych. To moja wersja, która zawsze mi się udaje :)

Chleb mieszany z dodatkiem ziemniaków

- 4 średnie, ugotowane ziemniaki,
- 400 g mąki pszennej chlebowej,
- 50g mąki pszennej razowej,
- 50 g mąki żytniej razowej,
- 250 ml wody,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- jajko,
- 2 łyżeczki soli,
-  1,5 łyzeczki drożdży instant

Ciasto wyrabiam w maszynie - najpierw wlewam wodę i wbijam jajko, dodaję oliwy. Następnie wsypuję sól, potem mąki pszenne i żytnią. Na samym końcy dodaję drożdzy. Włączam program 'dough'.


Po 1,5 h wyjmuję wyrośnięte ciasto na wysypaną mąką stolniće, wyrabiam, dzielę na dwa małe bochenki. Piekę je w dwóch małych foremkach keksówkach  (które są wysmarowane masłem i obsypane bułką tartą) w temperaturze 200 stopni przez 25 min, następnie w temp. 180 stopni przez kolejnych 25-30 minut. Przed pieczeniem warto naparować piekarnik!

sobota, 10 września 2011

Bliny norweskie... delektujcie się! :)

Parę dni temu w całkiem zabawnych (i bardzo naiwnych:D) okolicznościach stałam się posiadaczką kolejnej książki z przepisami "Régalez-vous!" (Delektujcie się!) autorstwa czterech przyjaciół, którzy postanowili podzielić sie swoim kulinarny doswiadczeniem. Mają one umilić wszelkie spotkania towarzyskie, rodzinne, romantyczne kolacje i oczarować potencjalnych gości. Muszę przyznać, że to wydawnictwo pozytywnie mnie zaskoczyło przede wszystkim przystępnymi przepisami (wykwintnymi, ale też prostymi) oraz przepięknymi zdjęciami.

Majac w lodówce wędzonego łososia na pierwszy ogień poszedł przepis na norweskie bliny (tak, tak). Zabrałam się więc do jego realizacji...



Bliny norweskie

- 200 g mąki,
- pół opakowania proszku do pieczenia (nie lubię placuszków z proszkiem, dlatego też zastapiłam ten składnik łyżeczką drożdży instant),
- 1 jajko,
- dwie łyżki kremowego białego serka,
- 200 ml letniego mleka,
- 5 plasterków wędzonego łososia,
- dwa kubeczki (250 ml) kremowego serka (lub jogurtu),
- lemonka,
- sól, pieprz

Mąkę, drożdże, jajko, dwie łyżki serka i mleko umieszczamy w misce i dokładnie łączymy wszystkie składniki. Solimy i odstawiamy w ciepłe miejsce do momentu, gdy ciasto urośnie.
W tym czasie siekamy kawałeczki łososia i łączymy z jogurtem/serkiem. Dodajemy sok z lemonki do smaku, solimy i pieprzymy. Ja dodałam jesczcze posikany drobny koperek.
Na patelni rozgrzewamy oliwę z odrobiną masła. Smażymy małe placuszki. Wykładamy je na talerz wyściełany papierowym ręcznikiem i odstawiamy do ostudzenia.
Serkowo-łososiową masę wykładamy na każdy placuszek. Dodatkowo na górze przyozdabiamy jeszcze plasterkiem łososia i koperkiem.


Przyjemnego weekendu wszystkim życzę! :)

środa, 7 września 2011

Karmelizowane gruszki przykryte cynamonowym jogurtem

No i nadszedł czas na gruszki... Lubię te już miękkie, soczyste, spływające sokiem po dłoni, słodziutkie, miodowe...kolorem przypominajace jesienne liście. Nie lubię tych twardych, bez smaku, jeszcze niedojrzałych w pełni. Fajnie, że już są :)

A co gdyby je skarmelizować? I połączyć z pysznym naturalnym jogurtem? A co gdyby dodać jeszcze odrobinę cynamonowego ciepła?

Wtedy powstałyby cudowna słodycz deseru...



Karmelizowane gruszki przykryte cynamonowym jogurtem
(częściowy przepis z - Larousse yaourts et fromages frais)

- dwie gruszki,
- 20 g masła,
- 60 g brązowego cukru (dałam zdecydowanie mniej),
- 250 g dobrego jogurtu naturalnego,
- pół łyżeczki cynamonu

Gruszki obieramy i kroimy w plasterki lub w kostkę. Na patelni roztapiamy masło i smażymy na nim gruszki przez ok. 8-10 min. Następnie dosypujemy cukier i karmelizujemy całość (do momentu, gdy wszystko zgęstnieje). Odstawiamy do schłodzenia. Jogurt łaczymy z cynamonem.



Na dno słoiczków wykladamy skarmelizowane gruszki, a na nie rozlewamy cynamonowy jogurt. Odstawiamy do lodówki.

Jesienne jogurty umilą Wam te ponure dni! :)

poniedziałek, 5 września 2011

Po przerwie... Pappardelle cukiniowe z sosem śmietanowym z odrobiną koziego sera

Jestem :) Cieszę się, że nareszcie mam troszkę czasu, by znów poświęcić się blogowej aktywnosci, którą bardzo zaniedbałam... Wszystko zwalam na sezon wakacyjny :) Ale nie na ogórkowy, bo takiego w kuchni zwłaszcza w okresie letnim nie ma. Było trochę podróży, trochę odwiedzin, masę pracy i masę radości. Jednym słowem - się działo.


Mój pierwszy przepis po przerwie jest hołdem dla lekkich, szybkich, letnich dań. Prezentuję Wam wspaniały przepis na pyszny makaron. Wiwat cukinio! Ratujesz życie zapracowanym :)


Pappardelle z cukinią i sosem serowo-śmietanowym
(inspiracja - isaveurs)


- opakowanie makaronnu pappardelle,
- 1 cukinia,
- ząbek czosnku,
- kilka krążków koziego twarożku,
- dwie kopiaste łyżki gęstej śmietany,
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa


Cukinię kroimy w podłużne paski przypominające makaron (możemy pomóc sobie obieraczką do jarzyn). Smażymy ją na oliwie z oliwek z dodatkiem posiekanego czosnku - tak by była chrupka, nie za miękka.
Do garnuszka dodajemy gęstą śmietanę i pokrusozny ser kozi - całość razem podgrzewamy do momentu, gdy ser się rozpusci. Sos doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.
Ugotowany al dente makaron łaczymy z cukinią i serowym sosem. Po wyłożeniu na talerz dekorujemy listkami bazylii.


Polecam wszystkim amatorom sera koziego... Makaron rozpływa się w ustach :)

piątek, 29 lipca 2011

Oliwa aromatyzowana bazylią i chili oraz podziękowanie :)

Lubicie oliwę z oliwek? Bo ja bardzo... bez niej nie przetrwałabym dnia w kuchni :) Jest mi niezbędnie potrzebna;) ! A czy lubicie aromatyzowaną oliwę? No pewnie... Tym bardziej, że doskonałym pomysłem jest zrobić ją samemu! Znów mamy tu wielkie pole do popisu - wybór dodatków i przypraw. Czosnkowa, ziołowa, z papryczką... Moje eksperymenty zaczynałam z oliwą aromatyzowaną czosnkiem. Teraz przyszedł czas na coś ostrzejszego. Do pizzy, makaronów, do sałatek. Pyszna, zaostrzona, bazyliowa.... Polecam!!


Oliwa aromatyzowana bazylią i chili

- 250 ml oliwy z oliwek,
- jedna (lub dwie...) czerwone papryczki chili,
- gałązka świeżej bazylii,


Do czystej sparzonej butelki wlewamy oliwę, dodajemy bazylię i papryczkę (bez gniazd nasiennych). Dobrze zakręcamy i odstawiamy w ciemne (!!) miejsce najlepiej na 3 tygodnie. W międzyczasie zaglądamy wstrzasając buteleczką :)


***

Przy okazji chciałabym podziękować za aż cztery nominacje do łańcuszkowej nagrody.
Dziękuję:
- Kasi z Kate's Pie Hole,
- Asixowi z Mind Your Food
- Kulinarnym Smakom,
- oraz Grace z Grace w kuchni


Jest mi niezmiernie miło. Bardzo się cieszę, że mój blog przypadł Wam do gustu i że go odwiedzacie :)

Zasady:
1. Umieszczamy u siebie link do bloga osoby, ktora nas nominowała.
2. Wklejamy logo na swoim blogu.
3. Piszemy 7 rzeczy o sobie.
4. Nominujemy kolejne 16 osób informując je o tym poprzez komentarz na ich blogach.

A teraz parę słów o mnie:

1. Od wielu lat jestem nieprzerwanie i gorąco zakochana w pewnym mieście, które przywołuje cudowne i niezapomniane wspomnienia - w Paryżu :)
2. Nie mam fioła na punkcie szpilek, sukienek, czy drogiej biżuterii. Ja TYLKO i PO PROSTU uwielbiam torebki :):) Na które przeznaczyłam wielkie pudło i które nie mieszczą się w szafie.
3. Wszystko co kocham w muzyce zaklęte jest w jednej nazwie - DŻEM - to mój ukochany zespół. Chętnie chodzę na ich koncerty, festiwale, śledzę ich rozwój, słucham namiętnie ich płyt. Towarzyszy mi całe życie!!
4. Uwielbiam polskie i zagraniczne musicale - RENT, Jesus Christ Superstar, Metro... i uwielbiam chodzić na nie do teatru :) Czemu musicale? Bo to połączenie tego co najwspanialesze na świecie - muzyki oraz cudownej gry aktorskiej.
5. W kuchni nie lubię odmierzania gramatur, dodawania precyzyjnie po łyżeczce tego lub tamtego dodatku  i często robię to na przysłowiowe oko ;)
6. Moją ulubioną postacią literacką jest Herkules Poirot :)
7. Moim (niedawno odkrytym zresztą) hobby jest hodowanie różnorakiej zieleniny - od pomidorków po Zamiokulkasie skończywszy :)

Ufff :)

No i tak..teraz jest jeden problem... mam wyłonić 16 ulubionych blogów. To dużo, wiem. Jednakze nie zrobię tego...z prostego powodu... Uwielbiam Was wszystkich! Przeglądam wiele blogów (często nie pozostawiam po sobie śladu) i nie chce, by ktokolwiek czuł się urażony. Pozostaje mi tylko podziękować Wszystkim kulinarnym blogowiczom za ich codzienne dzieło i pasję. To wspaniałe!! :)

Pozdrawiam Was serdecznie i znów znikam na jakiś czas :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...