W serach jestem zakochana równie mocno, jak w we francuskich winach. Mogłabym się nawet pokusić o porównanie...w obu przypadkach stale odkrywam całą gamę smaków i aromatów...ciągle kosztuję nowe, ale mam wrażenie, że nigdy nie poznam wszystkiego.
Od czasu do czasu dobrą kolację lubimy zakończyć degustacją serów. Koniecznie z dobrą bagietką, winem i wytrawną konfiturą z nutą słodyczy. Ostatnio rozsmakowywaliśmy się w konfiturze z karmelizowanej cebuli do kozich serów, a teraz w tym chutneyu... Nie wiedziałam, że mój pomysł, który powstał przypadkiem, zrodzi takie doznania smakowe...
W styczniowo-lutowym wydaniu Elle à table natrafiłam na artykuł promujący przygotowywanie posiłków z tego co mamy w kuchennych szafkach, a w nim przepis na chutney z grejfruta... Po krótkiej analizie 'spiżarni' stwierdziłam, że grejfrutów brak, ale na stanie miałam pomarańcze...i powstał pomysł na ten oto chutney. Delektowaliśmy się nim jedząc go wraz z pysznym serem camembert z Normandii oraz tomme noire z Pirenejów.
Chutney z pomarańczy /(Chutney à l'orange)
(słoiczek 350-400g)
- czerwona cebula (u mnie biała),
- ząbek czosnku,
- 3 pomarancze, obrane i wyfiletowane (zrobiłam to,ale niedokładnie:) )
- mała papryczka chili (moze być suszona),
- sok z jednej limonki,
- łyżka białego octu winnego,
- 120g brązowego cukru,
- płaska łyżeczka świeżego, startego imbiru.
Cebulę pokroić w piórka. Dusić ją w rondelku (z przykrywną) na oleju (najlepiej słonecznikowym) przez 10-15 minut. Nastepnie zdjąć przykrywkę i chwilkę podsmażyć cebulkę. Dodać zmiażdzony ząbek czosnku, ćwiartki pomarańczy, posiekaną papryczkę, sok z limonki, ocet, cukier oraz imbir. Dusić na wolnym ogniu do momentu, gdy płyn się zredukuje, a chuntey zacznie gęstnieć (jak konfitura). Przełożyć chutney do sparzonego wcześniej słoiczka i dobrze go zakręcić.
poniedziałek, 5 marca 2012
czwartek, 1 marca 2012
Chleb z dodatkiem purée z dyni
Lubię piec chleb o tej porze roku...Kaloryfery są cieplutkie, więc zakwas wychodzi fantastycznie, a ciasto szybko wyrasta. Długie dni idealnie mnie nastrajają, by mieszać, wyrabiać i ugniatać ciasto. Wszystko z sercem, najlepiej bez pośpiechu i z pełnym oddaniem.
Mimo, że zakwas leżakuje w lodówce, mnie skusił chleb na drożdżach...ale nietypowy, bo z dodatkiem purée z dyni. Ochoczo zakupiłam piękną dynię i przystąpiłam do prac ręcznych :):)
Jaki efekt? Jesteśmy zachwyceni miękiszem tego chleba...nie dość, że pozytywnie cieszy oko, to jest na dodatek mięciutki, puszysty i bardzo delikatny. Ma bardzo pyszną i chrupiąca skórkę. To mój faworyt wśród chlebków drozdżowych. Przechowuje się lepiej niż inne wypieki drożdżowe dzięki obecności dyni. Jest nieskomplikowany w przygotowaniu. Szczerze polecam!
Chleb z dodatkiem dyni
(M. Zielińska "Domowa piekarnia")
- 250g purée z dyni,
- 400g mąki pszennej 550 lub 650,
- 10 g drożdży świeżych (ja dałam łyżeczkę drożdży instant),
- łyżka brązowego cukru lub miodu
- łyżeczka soli
Świeżą dynie obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie do miękkości. Trwa to ok.10-15minut. Odcedzamy i rozgniatamy na gładkie purée. Z ok. 1k dyni wychodza dwa (350g) słoiczki, które mozemy zapasteryzować i schodzwać do spiżarni.
Mąkę połączyć z drożdżami, purée, solą oraz cukrem. Ciasto wyrobić na gładką masę (ja nie potrzebowałam używac dodatkowo wody, ale jeśli stanie się tak, że bedzie za suche można to zrobić), uformować kuleczkę, szczelnie przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 2h. Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat i odgazować uderzając w jego powierzchnię. Nastepnie uformowac bochenek zakładając boki do środka. Bochenek umieścić w formie obsypanej mąką i otrębami. Pozostawić do pobownego wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 230stopni, naparowac za pomoca spryskiwacza do kwiatów. Piec ok.30 minut do momentu, gdy skórka bedzie brązowa.
Mimo, że zakwas leżakuje w lodówce, mnie skusił chleb na drożdżach...ale nietypowy, bo z dodatkiem purée z dyni. Ochoczo zakupiłam piękną dynię i przystąpiłam do prac ręcznych :):)
Jaki efekt? Jesteśmy zachwyceni miękiszem tego chleba...nie dość, że pozytywnie cieszy oko, to jest na dodatek mięciutki, puszysty i bardzo delikatny. Ma bardzo pyszną i chrupiąca skórkę. To mój faworyt wśród chlebków drozdżowych. Przechowuje się lepiej niż inne wypieki drożdżowe dzięki obecności dyni. Jest nieskomplikowany w przygotowaniu. Szczerze polecam!
Chleb z dodatkiem dyni
(M. Zielińska "Domowa piekarnia")
- 250g purée z dyni,
- 400g mąki pszennej 550 lub 650,
- 10 g drożdży świeżych (ja dałam łyżeczkę drożdży instant),
- łyżka brązowego cukru lub miodu
- łyżeczka soli
Świeżą dynie obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie do miękkości. Trwa to ok.10-15minut. Odcedzamy i rozgniatamy na gładkie purée. Z ok. 1k dyni wychodza dwa (350g) słoiczki, które mozemy zapasteryzować i schodzwać do spiżarni.
Mąkę połączyć z drożdżami, purée, solą oraz cukrem. Ciasto wyrobić na gładką masę (ja nie potrzebowałam używac dodatkowo wody, ale jeśli stanie się tak, że bedzie za suche można to zrobić), uformować kuleczkę, szczelnie przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 2h. Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat i odgazować uderzając w jego powierzchnię. Nastepnie uformowac bochenek zakładając boki do środka. Bochenek umieścić w formie obsypanej mąką i otrębami. Pozostawić do pobownego wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 230stopni, naparowac za pomoca spryskiwacza do kwiatów. Piec ok.30 minut do momentu, gdy skórka bedzie brązowa.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Mini brioszki z lemon curd
Bardzo rzadko się zdarza, że przyjdzie mi ochota na śniadanie na słodko... Wytrawne początki dnia są jednak zapisane gdzieś głęboko w moich genach i nawet francuskie croissanty nic na to nie poradzą. Mimo wszystko w sobotę wieczorem pomyślałam sobie, że fajnie było by coś upichnić z rana...coś szybkiego...nie mdlącego...na słodko jednak. Wybór padł na mini brioszki z lemon curd z przepisu z cudownej książki "Desserts pour les gourmands".
Ciasto i krem cytrynowy zrobiłam w sobotę wieczorem i odstawiłam do wyrośnięcia na noc do lodówki. Rano w niedzielę po bagatela 15 minutach pieczenia mogliśmy się cieszyć pysznym, pachnacym śniadankiem. A brioszki? Dawno tak pysznych nie jadłam... sa pachnace, mięciutkie, maślane, idealne cytrynowe... Za sprawa lemon curd są niesłychanie odświeżające i bardzo oryginalne. Nie za słodkie. Idealne, by leniwie rozpocząć niedzielny poranek :)
Brioszki z lemon curd (Briochettes au lemon curd)
Ciasto (ja zrobiłam z połowy porcji i wyszło mi 14 mini brioszek):
- 500g mąki,
- 50 g cukru,
- 1,5 łyzeczki drożdży instant (na pół porcji dałam edną płaską),
- 200 ml mleka,
- 2 jajka,
- 150g miękkiego masła
Lemon curd:
- 1 cytryna (sparzona),
- 110g cukru.
- 3 jajka
- 50 g miękkiego masła
Na stolnicę wysypujemy mąkę, cukier i drożdże. Robimy zagłębienie i wlewamy do niego letnie mleko i wbijamy jajka. Dobrze wyrabiamy najpierw koniuszkami palców, a potem całymi dłońmi. Dodajemy miękkie masło i ponownie dobrze wyrabiamy. Formujemy z niego kulkę i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok.1h.
W tym czasie przygotowujemy lemon curd:
Z cytryny ścieramy skórkę i wyciskamy sok - to wszystko wrzucamy do rondelka. Dodajemy do tego cukier, 3 jajka - gotujemy na małym (!) ogniu ciągle mieszając (to bardzo ważne) aż krem zgęstnieje. Następnie przecieramy go przez sito, by pozbyć się skórki z cytryny w kremie. Lekko studzimy i dodajemy masło ciągle mieszając, by otrzymać gładką masę. Krem jest gotowy.
Gdy ciasto już wyrosło, należy je rozwałkować na stolnicy tak by powstał prostokąt o grubości ok. 1 cm. Rozwałkowane ciasto smarujemy kremem cytrynowym i pieczołowicie rolujemy. Odkrajamy 3cm zawijaski i wkładmay je do foremek po muffinkach.
Pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180stopni. Możemy je włożyć na noc do lodówki i rano upiec :)
Ciasto i krem cytrynowy zrobiłam w sobotę wieczorem i odstawiłam do wyrośnięcia na noc do lodówki. Rano w niedzielę po bagatela 15 minutach pieczenia mogliśmy się cieszyć pysznym, pachnacym śniadankiem. A brioszki? Dawno tak pysznych nie jadłam... sa pachnace, mięciutkie, maślane, idealne cytrynowe... Za sprawa lemon curd są niesłychanie odświeżające i bardzo oryginalne. Nie za słodkie. Idealne, by leniwie rozpocząć niedzielny poranek :)
Brioszki z lemon curd (Briochettes au lemon curd)
Ciasto (ja zrobiłam z połowy porcji i wyszło mi 14 mini brioszek):
- 500g mąki,
- 50 g cukru,
- 1,5 łyzeczki drożdży instant (na pół porcji dałam edną płaską),
- 200 ml mleka,
- 2 jajka,
- 150g miękkiego masła
Lemon curd:
- 1 cytryna (sparzona),
- 110g cukru.
- 3 jajka
- 50 g miękkiego masła
Na stolnicę wysypujemy mąkę, cukier i drożdże. Robimy zagłębienie i wlewamy do niego letnie mleko i wbijamy jajka. Dobrze wyrabiamy najpierw koniuszkami palców, a potem całymi dłońmi. Dodajemy miękkie masło i ponownie dobrze wyrabiamy. Formujemy z niego kulkę i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok.1h.
W tym czasie przygotowujemy lemon curd:
Z cytryny ścieramy skórkę i wyciskamy sok - to wszystko wrzucamy do rondelka. Dodajemy do tego cukier, 3 jajka - gotujemy na małym (!) ogniu ciągle mieszając (to bardzo ważne) aż krem zgęstnieje. Następnie przecieramy go przez sito, by pozbyć się skórki z cytryny w kremie. Lekko studzimy i dodajemy masło ciągle mieszając, by otrzymać gładką masę. Krem jest gotowy.
Gdy ciasto już wyrosło, należy je rozwałkować na stolnicy tak by powstał prostokąt o grubości ok. 1 cm. Rozwałkowane ciasto smarujemy kremem cytrynowym i pieczołowicie rolujemy. Odkrajamy 3cm zawijaski i wkładmay je do foremek po muffinkach.
Pieczemy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180stopni. Możemy je włożyć na noc do lodówki i rano upiec :)
sobota, 25 lutego 2012
Cukinia faszerowana pszenicą z sosem pomidorowym
Odkryłam ją całkiem niedawno i od tamtej pory chyba się uzależniłam. Zawsze uwielbiałam kasze, ryż i makarony, ale nie myślałam, że do tego zestawu dojdzie jeszcze pszenica. Pszenica? Tak, tak... Mam to szczęscie,że akurat we Francji można takową kupić w torebkach...jak ryż i ugotować w 10 minut (jeśli nie mamy dostepu do tej ekspresowej, to wystarczy namoczyć ziarna dzień wcześniej i ugotować do miękkości). To mega zdrowy (zawiera błonnik, przez to oczyszcza nasz organizm) i bardzo smaczny dodatek do obiadu, sałatek, zapiekanek... Pszenica pobudziła moją wyobraźnię i teraz mam ochotę smakować ją bez końca w coraz to nowych daniach.
Oto jedno z nich - cukinia faszerowana pszenicą w sosie pomidorowym. Farsz celowo podkreśliłam arabskimi, aromatycznymi przyprawami, a klasyczny, nieco kwaskowy sos pomidorowy doskonale podkreślił smak cukinii. Zapraszam!
Cukinia faszerowana pszenicą w sosie pomidorowym
(na dwie osoby)
- dwie średnie cukieni,
- ok.100g pszenicy,
- kilka plasterków wędliny z kurczaka lub z indyka,
- 2 ząbki czosnku,
- średnia cebula,
- jedna puszka pomidorów
- parmezan,
- kmin rzymski, ras-el-hanout, chili, pietruszka
- sól
Cukinie dokłądnie umyć, przekroić na pół i usunąć miąższ z środka, tak by nie uszkodzić skórki. Miąższ oraz pół cebuli drobno posiekać i wrzucić na rozgrzaną patelnię. Smażyć na oliwie do miękkosci warzyw, dodać pokrojoną w kostkę wedlinę oraz rozgnieciony ząbek czosnku. Zawartość patelni dodać do ostudzonej, ugotowanej pszenicy, przemieszać. posolić, dodać chili, arabskie przyprawy oraz pietruszkę i trochę parmezanu.
Sos pomidorowy - drugą połówkę cebuli również siekamy i przysmażamy ja chwilkę w rondelku na oliwie. Dodajemy kolejny przeciśniety przez praskę ząbek czosnku oraz puszkę pomidorów w zalewie (posiekanych). Całość gotujemy na wolnym ogniu ok. 15 min. Dodajemy łyzeczkę cukru oraz bazylię. By go zagęścić łyżkę miękkiego masła rozrabiam z łyżeczką mąki i dodaję do gotujacego się sosu.
Cukinie napełniamy farszem i układamy na blasze wysmarowej oliwą. Pieczemy w temp. 180 stopni przez ok.30 min. W trakcie pieczenia podlewamy cukinię odrobiną wody i pilnujemy, by nie wyparowała.
Serwujemy je na kołderce z sosu pomidorowego.
Oto jedno z nich - cukinia faszerowana pszenicą w sosie pomidorowym. Farsz celowo podkreśliłam arabskimi, aromatycznymi przyprawami, a klasyczny, nieco kwaskowy sos pomidorowy doskonale podkreślił smak cukinii. Zapraszam!
Cukinia faszerowana pszenicą w sosie pomidorowym
(na dwie osoby)
- dwie średnie cukieni,
- ok.100g pszenicy,
- kilka plasterków wędliny z kurczaka lub z indyka,
- 2 ząbki czosnku,
- średnia cebula,
- jedna puszka pomidorów
- parmezan,
- kmin rzymski, ras-el-hanout, chili, pietruszka
- sól
Cukinie dokłądnie umyć, przekroić na pół i usunąć miąższ z środka, tak by nie uszkodzić skórki. Miąższ oraz pół cebuli drobno posiekać i wrzucić na rozgrzaną patelnię. Smażyć na oliwie do miękkosci warzyw, dodać pokrojoną w kostkę wedlinę oraz rozgnieciony ząbek czosnku. Zawartość patelni dodać do ostudzonej, ugotowanej pszenicy, przemieszać. posolić, dodać chili, arabskie przyprawy oraz pietruszkę i trochę parmezanu.
Sos pomidorowy - drugą połówkę cebuli również siekamy i przysmażamy ja chwilkę w rondelku na oliwie. Dodajemy kolejny przeciśniety przez praskę ząbek czosnku oraz puszkę pomidorów w zalewie (posiekanych). Całość gotujemy na wolnym ogniu ok. 15 min. Dodajemy łyzeczkę cukru oraz bazylię. By go zagęścić łyżkę miękkiego masła rozrabiam z łyżeczką mąki i dodaję do gotujacego się sosu.
Cukinie napełniamy farszem i układamy na blasze wysmarowej oliwą. Pieczemy w temp. 180 stopni przez ok.30 min. W trakcie pieczenia podlewamy cukinię odrobiną wody i pilnujemy, by nie wyparowała.
Serwujemy je na kołderce z sosu pomidorowego.
wtorek, 14 lutego 2012
Drożdżowe muffiny serowo-cebulowe
Uwielbiam eksperymentować - to znaczy dopasowywać istniejące przepisy do moich smaków. Nie boję się tego. Wręcz przeciwnie, sprawia mi to wielką frajdę. A najbardziej się cieszę, gdy przepis, na którym się wzoruję, zmieniam drametralnie...i wtedy powstaje coś nowego.
Miałam ochotę na wytrawne muffiny, ale takie z małą zawartością proszku do pieczenia. Tego posmaku w słonych babeczkach nie lubię...dlatego zmniejszam jego ilość za każdym razem, gdy takowe przygotowuję. By sprawić radość moim kubkom smakowym postanowiłam upiec muffinki drożdżowe. Z poniższymi dodatkami smakują fenomenalnie. Błyskawicznie się je przygotowuje i mogą być wspaniałą przekąską, drugim śniadaniem lub przystawką.
Drożdżowe muffiny serowo-cebulowe
- duża cebula,
- 250 g mąki,
- ok. 150 gramów Waszego ulubionego startego sera żółtego,
- 200 ml letniego mleka,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 1 jajko,
- 1 łyżeczka drożdży instant,
- płaska łyżeczka soli,
- oregano, suszona papryszka chili, suszona pietruszka
Cebulę kroimy w kosteczkę i przysmażamy na niewielkiej ilości masła. Studzimy. Mleko, oliwę, przyprawy oraz cebulkę łączymy w misie. Dosypujemy mąkę, drożdże oraz stary ser i jajko. Mieszamy drewnianą łyżką, odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 min..
Foremki do muffinek smarujemy masłem i obsypujemy otrębami. Wypełniamy je naszą masą (tak na 3/4 wysokości). Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i pieczemy nasze babeczki ok. 30 min.
Podajemy z sałatą jako przystawkę.
Miałam ochotę na wytrawne muffiny, ale takie z małą zawartością proszku do pieczenia. Tego posmaku w słonych babeczkach nie lubię...dlatego zmniejszam jego ilość za każdym razem, gdy takowe przygotowuję. By sprawić radość moim kubkom smakowym postanowiłam upiec muffinki drożdżowe. Z poniższymi dodatkami smakują fenomenalnie. Błyskawicznie się je przygotowuje i mogą być wspaniałą przekąską, drugim śniadaniem lub przystawką.
Drożdżowe muffiny serowo-cebulowe
- duża cebula,
- 250 g mąki,
- ok. 150 gramów Waszego ulubionego startego sera żółtego,
- 200 ml letniego mleka,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- 1 jajko,
- 1 łyżeczka drożdży instant,
- płaska łyżeczka soli,
- oregano, suszona papryszka chili, suszona pietruszka
Cebulę kroimy w kosteczkę i przysmażamy na niewielkiej ilości masła. Studzimy. Mleko, oliwę, przyprawy oraz cebulkę łączymy w misie. Dosypujemy mąkę, drożdże oraz stary ser i jajko. Mieszamy drewnianą łyżką, odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 min..
Foremki do muffinek smarujemy masłem i obsypujemy otrębami. Wypełniamy je naszą masą (tak na 3/4 wysokości). Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i pieczemy nasze babeczki ok. 30 min.
Podajemy z sałatą jako przystawkę.
środa, 1 lutego 2012
Verrinki z wędzonym łososiem i ricottą
Nic tak bardzo nie kojarzy mi się z zimą jak wędzony łosoś. Pachnący, świeżutki, różowy...wspaniale kontrastuje z bielą. Wobec tego dlaczego nie wykorzystać go do zrobienia karnawałowej przystawki?
Proponuję Wam delikatną w smaku verrinkę podkreśloną aromatem wędzonego łososia i koperku. Jest pyszna, kremowa...łagodna..rozpływa się w ustach. Nic prostszego w przygotowaniu!
Verrinki z wędzonym łososiem i ricottą
(4 małe porcje)
- ok. 150g wędzonego łososia,
- 150g serka ricotta,
- 3 wielkie łyżki gęstej śmietany lub kremowego serka typu philadelphia,
- garść posiekanego drobno koperku,
- sok z cytryny - do smaku,
- sól, pieprz
Serek ricotta łączymy ze śmietana, doprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem oraz posiekanym koperkiem. Wędzonego łososia kroimy na paseczki (lub w drobną kostkę) i dodajemy do serka. Szklaneczki napełniamy masą, dekorujemy dodatkowo paskami ryby lub cząstkami cytryny. Schładzamy w lodówce min. 2h. Podajemy jako przystawkę.
Smacznego!
Proponuję Wam delikatną w smaku verrinkę podkreśloną aromatem wędzonego łososia i koperku. Jest pyszna, kremowa...łagodna..rozpływa się w ustach. Nic prostszego w przygotowaniu!
Verrinki z wędzonym łososiem i ricottą
(4 małe porcje)
- ok. 150g wędzonego łososia,
- 150g serka ricotta,
- 3 wielkie łyżki gęstej śmietany lub kremowego serka typu philadelphia,
- garść posiekanego drobno koperku,
- sok z cytryny - do smaku,
- sól, pieprz
Serek ricotta łączymy ze śmietana, doprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem oraz posiekanym koperkiem. Wędzonego łososia kroimy na paseczki (lub w drobną kostkę) i dodajemy do serka. Szklaneczki napełniamy masą, dekorujemy dodatkowo paskami ryby lub cząstkami cytryny. Schładzamy w lodówce min. 2h. Podajemy jako przystawkę.
Smacznego!
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Kurczak smażony z kiełkami sojowymi i chińskimi warzywami
No i doczekaliśmy się śniegu także we Francji! Zima nie jest moją ulubioną porą roku, ale lubię jednak, gdy ulice jaśnieją od białego puchu :)
Leniwy i łakomy weekend został uświetniony między innymi przez to danie. Szybkie, pełne smaków, bez zbędnych problemów z przygotowaniem. Tak to jest z azjatyckim jedzonkiem - wrzucasz składniki na patelnię i w parę minut wszystko gotowe! Kurczak z kiełkami sojowymi i chińskimi warzywami, delikatnie pikantny. Pycha! Jako dodatek polecam chiński makaron lub ryż.
Kurczak smażony z kiełkami sojowymi i chińskimi warzywami
- 3 piersi z kurczaka,
- puszka kiełków sojowych,
- cebula pokrojona w piórka,
- 2 ząbki czosnku,
- garść warzyw chińskich z mieszanki - u mnie żółta papryka, kasztany wodne, fasolka, grzybki mun
- sos sojowy,
- olej sezamowy+olej,
- 1/4 ostrej zielonej papryczki chili
Dzień wcześniej kroimy kurczaka na paski i umieszczamy w marynacie - olej sezamowy, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, sos sojowy. W dniu przygotowania na rozgrzaną patelnię (lub wok) wlewamy olej sezamowy (zmieszany ze zwykłym) i smażymy zamarynowane paski kurczaka. Po chwili wrzucamy piórka cebuli i posiekaną papryczkę chili, chwilę smażymy. Następnie dodajemy chińskie warzywa i odecdzone z zalewy kiełki sojowe. Całość doprawiamy sosem sojowym i smażymy do momentu, gdy warzywa będą al dente. Pod koniec można dodać soli lub jeszcze trochę sosu sojowego do smaku.
Smacznego!
Leniwy i łakomy weekend został uświetniony między innymi przez to danie. Szybkie, pełne smaków, bez zbędnych problemów z przygotowaniem. Tak to jest z azjatyckim jedzonkiem - wrzucasz składniki na patelnię i w parę minut wszystko gotowe! Kurczak z kiełkami sojowymi i chińskimi warzywami, delikatnie pikantny. Pycha! Jako dodatek polecam chiński makaron lub ryż.
Kurczak smażony z kiełkami sojowymi i chińskimi warzywami
- 3 piersi z kurczaka,
- puszka kiełków sojowych,
- cebula pokrojona w piórka,
- 2 ząbki czosnku,
- garść warzyw chińskich z mieszanki - u mnie żółta papryka, kasztany wodne, fasolka, grzybki mun
- sos sojowy,
- olej sezamowy+olej,
- 1/4 ostrej zielonej papryczki chili
Dzień wcześniej kroimy kurczaka na paski i umieszczamy w marynacie - olej sezamowy, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, sos sojowy. W dniu przygotowania na rozgrzaną patelnię (lub wok) wlewamy olej sezamowy (zmieszany ze zwykłym) i smażymy zamarynowane paski kurczaka. Po chwili wrzucamy piórka cebuli i posiekaną papryczkę chili, chwilę smażymy. Następnie dodajemy chińskie warzywa i odecdzone z zalewy kiełki sojowe. Całość doprawiamy sosem sojowym i smażymy do momentu, gdy warzywa będą al dente. Pod koniec można dodać soli lub jeszcze trochę sosu sojowego do smaku.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
