Będąc na chlebowej fali przygotowałam bochenek z przepisu Jeffrey'a Hamelman'a. Pyszny, lekki zakwasowiec z pieczonym czosnkiem o delikatnym miękiszu i smakowitym aromacie.
Wspaniały jako dodatek do kolorowych kanapek. Podbija ich smak i zwiększa apetyt :)
Chleb na zakwasie z pieczonym czosnkiem J.Hamelmana
(Chleb J.Hamelman)
Levain:
- 180g mąki,
- 110g wody,
- 40g zakwasu
Na 12h przed przygotowaniem chleba robimy zaczyn: łączymy wszystkie składniki i odstawiamy je pod przykryciem na 12h.
Ciasto właściwe:
- 810g mąki chlebowej pszennej,
- 90g mąki pszennej razowej,
- 590g wody,
- 50g oliwy z oliwek,
- 20g soli,
- 5g drożdży instant
- 30g pieczonego czosnku*
Powyższe składniki + zaczyn umieszczamy w misie miksera. Miksujemy 3 min. na najniższych obrotach. Następnie kolejne 3 min. na drugiej prędkości. Ciasto odstawiamy do fermentacji na 1-2h (przykryte ściereczką).
Po tym czasie dzielimy na dwie porcje lub jeden duży bochenek (ok.1,5kg). Umieszczamy w foremkach i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 2h.
Chleb pieczemy 40-45minut w temp. 240 stopni.
*czosnek w łupinach skrapiamy oliwą z oliwek, zamykamy w folii aluminiowej i pieczemy 30min w temp 200stopni. Po schłodzeniu ząbki wystarczy zgnieść i dodać do ciasta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowa piekarnia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 września 2014
wtorek, 9 września 2014
Chleb pszenno-żytni z kaszą gryczaną na miodzie
Ogarnęło nas w pracy wrześniowe szaleństwo pieczenia chleba. Od bezglutenowych po razowce. Jak na razie poniższy przepis króluje, gdyż - mimo wielu składników i zakwasu - jest bardzo prosty w wykonaniu. Oczywiście dodatek ziaren można dowolnie modyfikować. W przepisie podoba mi się obecność kaszy gryczanej, która sprawia,że jego smak jest bardziej zdecydowany. Ona utrzymuje jego wilgotność, dzięki czemu chleb jest bardzo długo świeży.
Ja swój upiekłam z połowy porcjo otrzymując jedną dużą keksówkę pysznego, najeżonego ziarnami, wilgotnego i długo świeżego chlebusia :)
Za przepis dziękuję Patrycji!
Chleb pszenno-żytni z kaszą gryczaną na miodzie
- 1 szklanka siemienia lnianego
- 1 szklanka płatków owsianych
- 1 szklanka ziaren słonecznika
- 1 szklanka ziaren sezamu
- 1 szklanka mąki żytniej
- 1 szklanka otrębów pszennych
- 2 łyżki soli
- 1 łyżka cukru
- 1 kg i 1 szklanka mąki pszennej
- 1 szklanka zakwasu
- 1 szklanka (lub 1 woreczek) ugotowanej kaszy gryczanej
- 2 łyżki miodu
- 5 szklanek ciepłej wody + 1 szklanka do rozpuszczenia miodu
Wszystkie składniki wsypać do miski i wymieszać. Dodać ugotowaną kaszę oraz zakwas. Miód rozpuścić w 1 szklance ciepłej (letniej) wody, wlać do miski. Następnie dodać do miski jeszcze 5 szklanek ciepłej wody. Wszystko dobrze wymieszać.
Ciasto przełożyć do 3 keksówek wysmarowanych tłuszczem lub wyściełanych papierem do pieczenia. Odstawić na 12 godzin (najlepiej na noc). Następnie wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec 1godz.20minut.
Ja swój upiekłam z połowy porcjo otrzymując jedną dużą keksówkę pysznego, najeżonego ziarnami, wilgotnego i długo świeżego chlebusia :)
Za przepis dziękuję Patrycji!
Chleb pszenno-żytni z kaszą gryczaną na miodzie
- 1 szklanka siemienia lnianego
- 1 szklanka płatków owsianych
- 1 szklanka ziaren słonecznika
- 1 szklanka ziaren sezamu
- 1 szklanka mąki żytniej
- 1 szklanka otrębów pszennych
- 2 łyżki soli
- 1 łyżka cukru
- 1 kg i 1 szklanka mąki pszennej
- 1 szklanka zakwasu
- 1 szklanka (lub 1 woreczek) ugotowanej kaszy gryczanej
- 2 łyżki miodu
- 5 szklanek ciepłej wody + 1 szklanka do rozpuszczenia miodu
Wszystkie składniki wsypać do miski i wymieszać. Dodać ugotowaną kaszę oraz zakwas. Miód rozpuścić w 1 szklance ciepłej (letniej) wody, wlać do miski. Następnie dodać do miski jeszcze 5 szklanek ciepłej wody. Wszystko dobrze wymieszać.
Ciasto przełożyć do 3 keksówek wysmarowanych tłuszczem lub wyściełanych papierem do pieczenia. Odstawić na 12 godzin (najlepiej na noc). Następnie wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piec 1godz.20minut.
piątek, 7 grudnia 2012
Leniwy chleb leniwego piekarza
Czemu leniwy chleb? Gdyż nie wymaga od nas wiele wysiłku. Wystarczy wymieszać składniki, odstawić do wyrośnięcia, nastepnie schować do lodówki...i w ten sposób może 'leniuchować' tam do 15 dni. Jednak jest jeden warunek. Żeby był dobry musi spędzić w lodówce co najmniej 3 dni. Chleb odpoczywa, a drożdże pracują na jego smak i aromat.
Ja zrobiłam z połowy porcji, ale jeśli macie ochotę zrobcie z całości składników. Po 3 dniach można upiec jeden bochenek i mieć potem ciasto na jeszcze jeden ;-)
Chlebek ma bardzo chrupiacą skórkę i puszysty, napowietrzony miękisz. Delikatny i łagodny. Coś wspaniałego.
Łatwy chleb pszenny na drożdzach
(przepis znalazłam na tym blogu)
- 700g letniej wody,
- 20g soli,
- 20g świeżych drożdży lub 1,5 opakowania suchych,
- 1kg mąki pszennej chlebowej
Wszystkie składniki umieszczamy w misce. Energicznie mieszamy je łyżką, aż do uzyskania jednolitego ciasta. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 2h. Po tym czasie odgazowyjemy ciasto uderzając w nie pięścią ;-))) wkładamy do miski 3 razy większej niż objętość ciasta, szczelnie przykrywamy i wkładamy do lodówki. Chleb może tam spędzić 15 dni max. Im dłużej leżakuje, tym będzie lepszy.
UWAGA! Chleb w lodówce bardzo rośnie, więc ważne jest, by miska, w której bedzie leżakować była odpowiednio większa :)
W dniu wypieku z ciasta uformowac bochenek i odstawić go jeszcze raz do wyrosniecia w ciepłe miejsce na ok. 1h. Chleb można posypać ulubionymi ziarnami. Piec w temp. 200 stopni (oryginalny przepis przewiduje temp. 240 stopni) przez ok. 45-50 minut. Studzić na kratce.
Ja zrobiłam z połowy porcji, ale jeśli macie ochotę zrobcie z całości składników. Po 3 dniach można upiec jeden bochenek i mieć potem ciasto na jeszcze jeden ;-)
Chlebek ma bardzo chrupiacą skórkę i puszysty, napowietrzony miękisz. Delikatny i łagodny. Coś wspaniałego.
Łatwy chleb pszenny na drożdzach
(przepis znalazłam na tym blogu)
- 700g letniej wody,
- 20g soli,
- 20g świeżych drożdży lub 1,5 opakowania suchych,
- 1kg mąki pszennej chlebowej
Wszystkie składniki umieszczamy w misce. Energicznie mieszamy je łyżką, aż do uzyskania jednolitego ciasta. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 2h. Po tym czasie odgazowyjemy ciasto uderzając w nie pięścią ;-))) wkładamy do miski 3 razy większej niż objętość ciasta, szczelnie przykrywamy i wkładamy do lodówki. Chleb może tam spędzić 15 dni max. Im dłużej leżakuje, tym będzie lepszy.
UWAGA! Chleb w lodówce bardzo rośnie, więc ważne jest, by miska, w której bedzie leżakować była odpowiednio większa :)
W dniu wypieku z ciasta uformowac bochenek i odstawić go jeszcze raz do wyrosniecia w ciepłe miejsce na ok. 1h. Chleb można posypać ulubionymi ziarnami. Piec w temp. 200 stopni (oryginalny przepis przewiduje temp. 240 stopni) przez ok. 45-50 minut. Studzić na kratce.
środa, 28 listopada 2012
Marokański tajine z kurczakiem, zielonymi oliwkami i kiszonymi cytrynami + chlebek z patelni batbout
Na to danie czekałam aż 5 tygodni... Właśnie tyle trwa oczekiwanie na ukiszenie się cytryn, które postanowiłam przygotować sama. Moja cierpliwość została wreszcie wynagrodzona i marokański tajine został popełniony. Co więcej...gdy będę chciała zrobić go ponownie...cytrynowy kłopot mam z głowy, bo cytryn ukisiłam na zapas.
Drugą sprawą było znalezienie odpowiedniego przepisu... Przeszukałam wszystkie swoje książki, ale w żadnej nie znalazłam marokańskiego tajine przygotowanego na bazie pasty-marynaty zwanej chermoula. Dopiero w internecie nalazłam taki, który w pełni mnie usatysfakcjonował. Tażin jest przepyszny- aromatyczny, ale też i odświeżający za sprawą kiszonej cytryny. Mięsko jest delikatne i mięciutkie. Jest to danie typowo besiadne- robione w dużej ilości i jedzone przez większą liczbę osób. Ciekawy pomysł, by stało się główną atrakcją przyjęcia.
Do tego tradycyjnego marokańskiego dania obowiązkowo przygotowałam chlebki nazywane batbout. Są nieskomplikowanie w przygotowaniu i co najlepsze...piecze sie je na patelni :)
Marokański tajine z kurczakiem, zielonymi oliwkami i kiszonymi cytrynami
(przepis)
- 4 duże udka z kurczaka (podzielone na pałki i udko właściwe ;) ),
- 4 duże ząbki czosnku,
- duża cebula,
- sok z jednej cytryny,
- posiekana kolendra i natka pietruszki,
- marokańskie klarowane masło smen (lub po prostu zwykła klarowane masło),
- chlust oliwy z oliwek do marynaty,
- łyżeczka imbiru,
- łyżeczka cynamonu,
- łyżeczka kurkumy,
- szafran (fakultatywnie),
- czubata łyżeczka przyprawy ras el hanout,
- 1 kiszona cytryna,
- filiżanka zielonych oliwek bez pestek
Dzień wcześniej przygotowujemy marynatę: pastę zwaną chermoula - miksujemy razem starty czosnek, startą cebulę, sok z cytryny, masło, imbir, cynamon, kurkuma, oliwa z oliwek, sól, pieprz, ewentualnie szafran. Marynatą obkładamy kurczaka i odstawiamy do lodówki na całą noc.
Następnego dnia na rozgrzanej oliwie z oliwek smażymy kawałki kurczaka z marynatą, tak aby sie bardzo delikatnie zezłocił. Dodajemy przyprawę ras el hanout, smażymy dalej uważająac, by cebula i czosnek nie spaliły się. Nastepnie kurczaka zalewamy wodą (tak na 3/4 objętosci mięsa) i dusimy pod przykryciem od 45min do 1godz.
30 minut przed końcem dodajemy kiszoną cytrynę pokrojoną na kawałki, a 10 minut. przed wrzucamy zielone oliwki. Kurczak powinien być delikatny i lekko odchodzić od kości.
Podajemy z kuskusem oraz z chlebkiem batbout.
Batbout - marokański chleb z patelni
(źródło)
- 300g mąki pszennej,
- 100g drobnego kuskusu,
- 300 ml letniej wody,
- dwie łyzeczki drożdży instant
- pół płaskiej łyżeczki soli
Wyrobić ciasto z podanych składników. Uformować kulkę i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1h. Po tym czasie ciasto podzielić na 5 części i uformowac z nich płaskie placki i znów odstawic na ok. 30 min do ponownego wyrośnięcia. Piec na patelni na wolnym ogniu.
Kiszone cytryny
(przepis pochodzi z ksiażki Fait Maison Laurendon, Zueoremont, Ytak)
- 4 cytryny najlepiej bio, (moze być więcej)
- drobna sól,
- gruba sól,
- woda
Cytryny myjemy, dokaładnie szorujemy. Umieszczamy je w dużym naczyniu, zalewamy zimną wodą i zasypujemy wszystko 3-4 łyżkami drobnej soli. Wodę z solą zmieniamy codziennie przez 6 dni :)
Po tygodniu, na każdej cytrynie robimy wzdłuż dwa nacięcia tak do połowy owocu. Do każdego nacięcia wsypujemy odrobinę grubej soli. Wysterylizowane słoiki napełniamy sciśle cytrynami. Wsypujemy jeszcze 2 łyżki soli do każdego z nich i zalewamy zimną wodą. Odstwiamy na miesiąc do ukiszenia.
Drugą sprawą było znalezienie odpowiedniego przepisu... Przeszukałam wszystkie swoje książki, ale w żadnej nie znalazłam marokańskiego tajine przygotowanego na bazie pasty-marynaty zwanej chermoula. Dopiero w internecie nalazłam taki, który w pełni mnie usatysfakcjonował. Tażin jest przepyszny- aromatyczny, ale też i odświeżający za sprawą kiszonej cytryny. Mięsko jest delikatne i mięciutkie. Jest to danie typowo besiadne- robione w dużej ilości i jedzone przez większą liczbę osób. Ciekawy pomysł, by stało się główną atrakcją przyjęcia.
Do tego tradycyjnego marokańskiego dania obowiązkowo przygotowałam chlebki nazywane batbout. Są nieskomplikowanie w przygotowaniu i co najlepsze...piecze sie je na patelni :)
Marokański tajine z kurczakiem, zielonymi oliwkami i kiszonymi cytrynami
(przepis)
- 4 duże udka z kurczaka (podzielone na pałki i udko właściwe ;) ),
- 4 duże ząbki czosnku,
- duża cebula,
- sok z jednej cytryny,
- posiekana kolendra i natka pietruszki,
- marokańskie klarowane masło smen (lub po prostu zwykła klarowane masło),
- chlust oliwy z oliwek do marynaty,
- łyżeczka imbiru,
- łyżeczka cynamonu,
- łyżeczka kurkumy,
- szafran (fakultatywnie),
- czubata łyżeczka przyprawy ras el hanout,
- 1 kiszona cytryna,
- filiżanka zielonych oliwek bez pestek
Dzień wcześniej przygotowujemy marynatę: pastę zwaną chermoula - miksujemy razem starty czosnek, startą cebulę, sok z cytryny, masło, imbir, cynamon, kurkuma, oliwa z oliwek, sól, pieprz, ewentualnie szafran. Marynatą obkładamy kurczaka i odstawiamy do lodówki na całą noc.
Następnego dnia na rozgrzanej oliwie z oliwek smażymy kawałki kurczaka z marynatą, tak aby sie bardzo delikatnie zezłocił. Dodajemy przyprawę ras el hanout, smażymy dalej uważająac, by cebula i czosnek nie spaliły się. Nastepnie kurczaka zalewamy wodą (tak na 3/4 objętosci mięsa) i dusimy pod przykryciem od 45min do 1godz.
30 minut przed końcem dodajemy kiszoną cytrynę pokrojoną na kawałki, a 10 minut. przed wrzucamy zielone oliwki. Kurczak powinien być delikatny i lekko odchodzić od kości.
Podajemy z kuskusem oraz z chlebkiem batbout.
Batbout - marokański chleb z patelni
(źródło)
- 300g mąki pszennej,
- 100g drobnego kuskusu,
- 300 ml letniej wody,
- dwie łyzeczki drożdży instant
- pół płaskiej łyżeczki soli
Wyrobić ciasto z podanych składników. Uformować kulkę i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1h. Po tym czasie ciasto podzielić na 5 części i uformowac z nich płaskie placki i znów odstawic na ok. 30 min do ponownego wyrośnięcia. Piec na patelni na wolnym ogniu.
Kiszone cytryny
(przepis pochodzi z ksiażki Fait Maison Laurendon, Zueoremont, Ytak)
- 4 cytryny najlepiej bio, (moze być więcej)
- drobna sól,
- gruba sól,
- woda
Cytryny myjemy, dokaładnie szorujemy. Umieszczamy je w dużym naczyniu, zalewamy zimną wodą i zasypujemy wszystko 3-4 łyżkami drobnej soli. Wodę z solą zmieniamy codziennie przez 6 dni :)
Po tygodniu, na każdej cytrynie robimy wzdłuż dwa nacięcia tak do połowy owocu. Do każdego nacięcia wsypujemy odrobinę grubej soli. Wysterylizowane słoiki napełniamy sciśle cytrynami. Wsypujemy jeszcze 2 łyżki soli do każdego z nich i zalewamy zimną wodą. Odstwiamy na miesiąc do ukiszenia.
niedziela, 3 czerwca 2012
Bułeczki z pesto (petits pains au pesto) i twarożek z tuńczykiem
Co zrobić z resztą pesto, która pozostała w słoiczku i niecierpliwie czeka na swoją kolej w lodówce? Czasem smaruję nim ciasto francuskie i kładę na wierzch dojrzałe, pachnące pomidory, by powstała aromatyczna tarta; innym razem dodaję łyżeczkę do sosu pomidorowego. Dziś mam inną propozycję...pszenne bułeczki z bazyliowym pesto. Idealne na śniadanie z dodatkiem wszelkiego rodzaju twarożków. Szczerze polecam!
Bułeczki z pesto /Petits pains au pesto/ (8 dużych bułek lub 16 malutkich)
(źródło)
- 700g mąki,
- 360 ml wody,
- 2 płaskie łyżeczki drożdży instant,
- płaska łyżka soli,
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki słodu karmelowego jęczmiennego (opcjonalnie- ja dodałam, gdyż ten dodatek przedłuża ich świeżość),
- 4 łyżeczki pesto bazyliowego (może być domowe)
- żółtko + odrobina mleka do posmarowania bułeczek
Składniki wyrobiłam w maszynie do chleba (oczywiscie można to zrobić ręcznie) - w misie umieściłąm najpierw wodę, oliwę, pesto, następnie mąkę, sól i drożdże. Po wyrobieniu wyjełam ciasto i uformowałam 8 dużych bułek. Odstawiłąm je jeszcze na ok. 1h do wyrosniecia. Posmarowałam je rozbełtanym żółtkiem z mlekiem i posypałam ziarnami słoneczka. Piekłąm 30 min. w temp. 180 stopni.
Twarożek z tuńczykiem i szczypiorkiem
- Kilka łyżek twarożku,
- puszka tuńczyka,
- szczypiorek,
- sól, pieprz
Powyzsze składniki wymieszać i przyprawić wedle smaku.
Bułeczki z pesto /Petits pains au pesto/ (8 dużych bułek lub 16 malutkich)
(źródło)
- 700g mąki,
- 360 ml wody,
- 2 płaskie łyżeczki drożdży instant,
- płaska łyżka soli,
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki słodu karmelowego jęczmiennego (opcjonalnie- ja dodałam, gdyż ten dodatek przedłuża ich świeżość),
- 4 łyżeczki pesto bazyliowego (może być domowe)
- żółtko + odrobina mleka do posmarowania bułeczek
Składniki wyrobiłam w maszynie do chleba (oczywiscie można to zrobić ręcznie) - w misie umieściłąm najpierw wodę, oliwę, pesto, następnie mąkę, sól i drożdże. Po wyrobieniu wyjełam ciasto i uformowałam 8 dużych bułek. Odstawiłąm je jeszcze na ok. 1h do wyrosniecia. Posmarowałam je rozbełtanym żółtkiem z mlekiem i posypałam ziarnami słoneczka. Piekłąm 30 min. w temp. 180 stopni.
Twarożek z tuńczykiem i szczypiorkiem
- Kilka łyżek twarożku,
- puszka tuńczyka,
- szczypiorek,
- sól, pieprz
Powyzsze składniki wymieszać i przyprawić wedle smaku.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Chleb mocno pomidorowy
Niewiele jest takich receptur na chleb, których nie musiałabym zmieniać...modyfikować ilość soli, mąki czy wody. Wbrew pozorom to bardzo rozwija nasz gust smakowy i uczy samej techniki wypieku. Jednakże ten chlebek jest inny...mocno się zdziwiłam, gdyż za pierwszym razem w 100% trafił w mój gust. Mocno pomidorowy, mięciutki...nie zdziwi pewnie Was to, że w smaku przypomina pizzę. Idealny do przygotowania w automacie. Nie jest to pieczywo powszednie, ale od czasu do czasu fajnie zjeść coś innego.
Chleb z suszonymi pomidorami (mocno pomidorowy)
(źródło- M. Beile Chleb własnego wypieku)
No bochenek 1000g:
- 200ml wody,
-100g koncentratu pomidorowego,
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 500g mąki pszennej chlebowej,
- 1,5 łyżeckzi soli,
- łyżeczka cukru,
- łyżeczka mielonej słodkiej papryki,
- łyżeczka czarnego pieprzu,
- 1,5 łyżeczki suszonych drożdży,
- 250g suszonych pomidorów (drobno posiekanych),
- łyżeczka susoznej bądź świeżej, posiekanej bazylii
Wszystkie składniki umieściłam w maszynie do chleba (wg. powyzszej kolejności), nastawiłam program 'wyrabianie ciasta'. Po sygnale dodałam suszone pomidory i bazylię. Gdy ciasto wyrosło w automacie uformowałam je i przełożyłam do wysypanej otrębami foremki.
Oczywiście chlebek można wyrobić ręcznie i odstawić na 1-2godz. do wyrośniecia w ciepłe miejsce.
Piekłam go ok. 45min. w temp. 170 stopni.
Chleb z suszonymi pomidorami (mocno pomidorowy)
(źródło- M. Beile Chleb własnego wypieku)
No bochenek 1000g:
- 200ml wody,
-100g koncentratu pomidorowego,
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 500g mąki pszennej chlebowej,
- 1,5 łyżeckzi soli,
- łyżeczka cukru,
- łyżeczka mielonej słodkiej papryki,
- łyżeczka czarnego pieprzu,
- 1,5 łyżeczki suszonych drożdży,
- 250g suszonych pomidorów (drobno posiekanych),
- łyżeczka susoznej bądź świeżej, posiekanej bazylii
Wszystkie składniki umieściłam w maszynie do chleba (wg. powyzszej kolejności), nastawiłam program 'wyrabianie ciasta'. Po sygnale dodałam suszone pomidory i bazylię. Gdy ciasto wyrosło w automacie uformowałam je i przełożyłam do wysypanej otrębami foremki.
Oczywiście chlebek można wyrobić ręcznie i odstawić na 1-2godz. do wyrośniecia w ciepłe miejsce.
Piekłam go ok. 45min. w temp. 170 stopni.
wtorek, 20 marca 2012
Chleb mieszany na zaczynie 3-dniowym
Miałam wielką ochotę spróbować tego chlebka. To głównie przez zachętę autorki przepisu, która w swojej książcze napisała, że smakuje podobnie do chleba na zakwasie. Nigdy nie robiłam wypieku na zaczynie aż 2-3 dniowym. Powiem tylko, że cierpliwość bardzo popłaca :) Bochenek nie wyszedł zbyt duży (ok. 500g), ale za to jaki pyszny! Mięciutki, lekki, dość elastyczny miąższ oraz pyszna skórka. Czy faktycznie ma smak zakwasowca? Może nie całkiem, gdyż nie jest kwaśny ani ciężki. Doskonale pasuje do kanapek z wędlinami.
Chleb mieszany na zaczynie 3-dniowym
(M. Zielińska Drożdżowe wypieki)
Zaczyn
- 120g mąki pszennej chlebowej (650),
- 130 ml wody,
- 6g świeżych drożdży
Ciasto
- zaczyn
- 4g świeżych drożdży,
- 200 g mąki chlebowej pszennej,
- 50 g mąki pszennej razoej
- 50g mąki zytniej (u mnie pełnoziarnista),
- 120 ml wody,
- 1 łyżeczka kminku mielonego
- 1,5 łyżeczki soli
Zaczyn przygotowujemy na 2-3 dni przed pieczeniem. Ja go zrobiłam na trzy dni przed. Drożdże należy rozmieszać z wodą i mąką. Przykryć naczynie ściereczką i pozostawić w temp. pokojowej. Kilka razy dziennie zaczyn dobrze wymieszać. Musi być płynny, pokryty pęcherzykami i ładnie, drożdżowo pachnieć.
Trzeciego dnia do gotowego zaczynu wmieszać pokruszone drożdze i pozostawić na parę minut. Dodać mąkę, kminek, sól oraz wodę. Wyrobić i pozostawić na 10 min. Po tym czasie ponownie wyrobić i odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny.
Z wyrośniętego ciasta uformowac bochenek i znów pozostawić do wyrośnięcia (u mnie trwało to ok. 1h). Można włożyć do lodówki na całą noc. Piec w piekarniku naparowanym i rozgrzanym do 230 stopni przez ok. 35-40 minut. Studzić na kratce.
Chleb mieszany na zaczynie 3-dniowym
(M. Zielińska Drożdżowe wypieki)
Zaczyn
- 120g mąki pszennej chlebowej (650),
- 130 ml wody,
- 6g świeżych drożdży
Ciasto
- zaczyn
- 4g świeżych drożdży,
- 200 g mąki chlebowej pszennej,
- 50 g mąki pszennej razoej
- 50g mąki zytniej (u mnie pełnoziarnista),
- 120 ml wody,
- 1 łyżeczka kminku mielonego
- 1,5 łyżeczki soli
Zaczyn przygotowujemy na 2-3 dni przed pieczeniem. Ja go zrobiłam na trzy dni przed. Drożdże należy rozmieszać z wodą i mąką. Przykryć naczynie ściereczką i pozostawić w temp. pokojowej. Kilka razy dziennie zaczyn dobrze wymieszać. Musi być płynny, pokryty pęcherzykami i ładnie, drożdżowo pachnieć.
Trzeciego dnia do gotowego zaczynu wmieszać pokruszone drożdze i pozostawić na parę minut. Dodać mąkę, kminek, sól oraz wodę. Wyrobić i pozostawić na 10 min. Po tym czasie ponownie wyrobić i odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny.
Z wyrośniętego ciasta uformowac bochenek i znów pozostawić do wyrośnięcia (u mnie trwało to ok. 1h). Można włożyć do lodówki na całą noc. Piec w piekarniku naparowanym i rozgrzanym do 230 stopni przez ok. 35-40 minut. Studzić na kratce.
czwartek, 1 marca 2012
Chleb z dodatkiem purée z dyni
Lubię piec chleb o tej porze roku...Kaloryfery są cieplutkie, więc zakwas wychodzi fantastycznie, a ciasto szybko wyrasta. Długie dni idealnie mnie nastrajają, by mieszać, wyrabiać i ugniatać ciasto. Wszystko z sercem, najlepiej bez pośpiechu i z pełnym oddaniem.
Mimo, że zakwas leżakuje w lodówce, mnie skusił chleb na drożdżach...ale nietypowy, bo z dodatkiem purée z dyni. Ochoczo zakupiłam piękną dynię i przystąpiłam do prac ręcznych :):)
Jaki efekt? Jesteśmy zachwyceni miękiszem tego chleba...nie dość, że pozytywnie cieszy oko, to jest na dodatek mięciutki, puszysty i bardzo delikatny. Ma bardzo pyszną i chrupiąca skórkę. To mój faworyt wśród chlebków drozdżowych. Przechowuje się lepiej niż inne wypieki drożdżowe dzięki obecności dyni. Jest nieskomplikowany w przygotowaniu. Szczerze polecam!
Chleb z dodatkiem dyni
(M. Zielińska "Domowa piekarnia")
- 250g purée z dyni,
- 400g mąki pszennej 550 lub 650,
- 10 g drożdży świeżych (ja dałam łyżeczkę drożdży instant),
- łyżka brązowego cukru lub miodu
- łyżeczka soli
Świeżą dynie obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie do miękkości. Trwa to ok.10-15minut. Odcedzamy i rozgniatamy na gładkie purée. Z ok. 1k dyni wychodza dwa (350g) słoiczki, które mozemy zapasteryzować i schodzwać do spiżarni.
Mąkę połączyć z drożdżami, purée, solą oraz cukrem. Ciasto wyrobić na gładką masę (ja nie potrzebowałam używac dodatkowo wody, ale jeśli stanie się tak, że bedzie za suche można to zrobić), uformować kuleczkę, szczelnie przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 2h. Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat i odgazować uderzając w jego powierzchnię. Nastepnie uformowac bochenek zakładając boki do środka. Bochenek umieścić w formie obsypanej mąką i otrębami. Pozostawić do pobownego wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 230stopni, naparowac za pomoca spryskiwacza do kwiatów. Piec ok.30 minut do momentu, gdy skórka bedzie brązowa.
Mimo, że zakwas leżakuje w lodówce, mnie skusił chleb na drożdżach...ale nietypowy, bo z dodatkiem purée z dyni. Ochoczo zakupiłam piękną dynię i przystąpiłam do prac ręcznych :):)
Jaki efekt? Jesteśmy zachwyceni miękiszem tego chleba...nie dość, że pozytywnie cieszy oko, to jest na dodatek mięciutki, puszysty i bardzo delikatny. Ma bardzo pyszną i chrupiąca skórkę. To mój faworyt wśród chlebków drozdżowych. Przechowuje się lepiej niż inne wypieki drożdżowe dzięki obecności dyni. Jest nieskomplikowany w przygotowaniu. Szczerze polecam!
Chleb z dodatkiem dyni
(M. Zielińska "Domowa piekarnia")
- 250g purée z dyni,
- 400g mąki pszennej 550 lub 650,
- 10 g drożdży świeżych (ja dałam łyżeczkę drożdży instant),
- łyżka brązowego cukru lub miodu
- łyżeczka soli
Świeżą dynie obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie do miękkości. Trwa to ok.10-15minut. Odcedzamy i rozgniatamy na gładkie purée. Z ok. 1k dyni wychodza dwa (350g) słoiczki, które mozemy zapasteryzować i schodzwać do spiżarni.
Mąkę połączyć z drożdżami, purée, solą oraz cukrem. Ciasto wyrobić na gładką masę (ja nie potrzebowałam używac dodatkowo wody, ale jeśli stanie się tak, że bedzie za suche można to zrobić), uformować kuleczkę, szczelnie przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 2h. Po tym czasie ciasto wyłożyć na blat i odgazować uderzając w jego powierzchnię. Nastepnie uformowac bochenek zakładając boki do środka. Bochenek umieścić w formie obsypanej mąką i otrębami. Pozostawić do pobownego wyrośnięcia na 1h.
Piekarnik nagrzać do 230stopni, naparowac za pomoca spryskiwacza do kwiatów. Piec ok.30 minut do momentu, gdy skórka bedzie brązowa.
piątek, 7 października 2011
Wyjadanie polskości, czyli chleb na żurku
Ci, którzy mieszkają za granicą, a w kraju zostawili najbliższych znają ten problem... Z każdą wizytą w Polsce, z każdymi kolejnymi świetami, z każdym wakacyjnym pobytem powtarza sie ten sam scenariusz... "To ja Ci zapakuję coś dobrego, coś czego nie ma we Francji..." I tak zaczyna się wielkie pakowanie smakołyków i powrót z ogórkami kiszonymi w bagażniku, z domowym zakwasem na żurek, z pierogami, biały serem i polskimi wędlinami..."bo tego u Was nie ma". Być może czasem staje się to przekleństwem, gdyż z tak zaopatrzoną lodówką nie można sobie pozwolić na 'fantazjowanie' w kuchni, ale ileż w tym uroku.....
Teraz pewnie wiecie czemu czasem znikam na bardzooo długo :) Wyjadanie tej polskości trochę trwa :)
Tak więc z wielką radością przedstawiam Wam CUDOWNY przepis na chleb z dodatkiem pysznego żurku przywiezionego prosto ze Śląska :) Za przepis dziekuję autorce bloga Co by tu zjeść? bo to tam się natknęłam na ten fantastyczny pomysł na wypiek. Zamiast świeżych drożdży użyłam tych z torebki i nie dodałam ziaren słonecznika.
Chleb na żurku
- 500g mąki pszennej,
- 75 g mąki pszennej razowej,
- 75 g mąki żytniej razowej,
- dwie łyżeczki droźdży instant,
- 1,5 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru,
- 250ml zakwasu na żurek,
- 200 ml wody,
- dwie łyżki siemienia lnianego,
Ja wyrobiłam ciasto w maszynie - umieściłam w misie składniki mokre, suche i drożdże. Nastawiłam program 'Dough". Następnie wyjęłam ciasto chlebowe na stolnicę, wyrobiłam i przełożyłam do dwóch małych podłużnych foremek obsypanych otrębami. Zostawiłam jeszcze raz do wyrosnięcia na ok. 2h. Następnie upiekłam w piekarniku w temp. ok. 180 stopni.
Mogę śmiało stwierdzić, że bedzie to jeden z moich ulubionych chlebków! Jest mięciutki, lekko wilgotny i ma niesamowity zakwasowy smak. Idealny dla tych, którzy boją się pierwszego zakwasu... Zamiast niego na początku polecam żurek...chociażby ten ze sklepu :)
Teraz pewnie wiecie czemu czasem znikam na bardzooo długo :) Wyjadanie tej polskości trochę trwa :)
Tak więc z wielką radością przedstawiam Wam CUDOWNY przepis na chleb z dodatkiem pysznego żurku przywiezionego prosto ze Śląska :) Za przepis dziekuję autorce bloga Co by tu zjeść? bo to tam się natknęłam na ten fantastyczny pomysł na wypiek. Zamiast świeżych drożdży użyłam tych z torebki i nie dodałam ziaren słonecznika.
Chleb na żurku
- 500g mąki pszennej,
- 75 g mąki pszennej razowej,
- 75 g mąki żytniej razowej,
- dwie łyżeczki droźdży instant,
- 1,5 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki cukru,
- 250ml zakwasu na żurek,
- 200 ml wody,
- dwie łyżki siemienia lnianego,
Ja wyrobiłam ciasto w maszynie - umieściłam w misie składniki mokre, suche i drożdże. Nastawiłam program 'Dough". Następnie wyjęłam ciasto chlebowe na stolnicę, wyrobiłam i przełożyłam do dwóch małych podłużnych foremek obsypanych otrębami. Zostawiłam jeszcze raz do wyrosnięcia na ok. 2h. Następnie upiekłam w piekarniku w temp. ok. 180 stopni.
Mogę śmiało stwierdzić, że bedzie to jeden z moich ulubionych chlebków! Jest mięciutki, lekko wilgotny i ma niesamowity zakwasowy smak. Idealny dla tych, którzy boją się pierwszego zakwasu... Zamiast niego na początku polecam żurek...chociażby ten ze sklepu :)
poniedziałek, 12 września 2011
Pieczywo... weekendowe ukojenie. Chleb z ziemniakami
Sobotni poranek sprawił mi niesłychaną radość i przyniósł ukojenie. Po wakacyjnej przerwie postanowiłam znów zabrać się za wypiekanie pieczywa. Nadszedł czas, by odpalić piekarnik i poczuć ten jedyny w swym rodzaju unoszący się w domu zapach :)) Zakwas jeszcze dorasta, wobec tego tym razem postawiłam na chleb na drożdzach. Z ziemniakami. Dlatego pozostaje świeży i dobry jeszcze kilka dni po wypieku...jeśli ktoś tyle wytrwa, by się mu nie oprzeć :)
Przepis wypróbowałam na podstawie kilku innych. To moja wersja, która zawsze mi się udaje :)
Chleb mieszany z dodatkiem ziemniaków
- 4 średnie, ugotowane ziemniaki,
- 400 g mąki pszennej chlebowej,
- 50g mąki pszennej razowej,
- 50 g mąki żytniej razowej,
- 250 ml wody,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- jajko,
- 2 łyżeczki soli,
- 1,5 łyzeczki drożdży instant
Ciasto wyrabiam w maszynie - najpierw wlewam wodę i wbijam jajko, dodaję oliwy. Następnie wsypuję sól, potem mąki pszenne i żytnią. Na samym końcy dodaję drożdzy. Włączam program 'dough'.
Po 1,5 h wyjmuję wyrośnięte ciasto na wysypaną mąką stolniće, wyrabiam, dzielę na dwa małe bochenki. Piekę je w dwóch małych foremkach keksówkach (które są wysmarowane masłem i obsypane bułką tartą) w temperaturze 200 stopni przez 25 min, następnie w temp. 180 stopni przez kolejnych 25-30 minut. Przed pieczeniem warto naparować piekarnik!
Przepis wypróbowałam na podstawie kilku innych. To moja wersja, która zawsze mi się udaje :)
Chleb mieszany z dodatkiem ziemniaków
- 4 średnie, ugotowane ziemniaki,
- 400 g mąki pszennej chlebowej,
- 50g mąki pszennej razowej,
- 50 g mąki żytniej razowej,
- 250 ml wody,
- 2 łyżki oliwy z oliwek,
- jajko,
- 2 łyżeczki soli,
- 1,5 łyzeczki drożdży instant
Ciasto wyrabiam w maszynie - najpierw wlewam wodę i wbijam jajko, dodaję oliwy. Następnie wsypuję sól, potem mąki pszenne i żytnią. Na samym końcy dodaję drożdzy. Włączam program 'dough'.
Po 1,5 h wyjmuję wyrośnięte ciasto na wysypaną mąką stolniće, wyrabiam, dzielę na dwa małe bochenki. Piekę je w dwóch małych foremkach keksówkach (które są wysmarowane masłem i obsypane bułką tartą) w temperaturze 200 stopni przez 25 min, następnie w temp. 180 stopni przez kolejnych 25-30 minut. Przed pieczeniem warto naparować piekarnik!
środa, 6 kwietnia 2011
Chleb razowy mieszany pszenno-żytni 50%
Jako że ostatnio bardzooo zaniedbałam moją domową piekarnię (no może nie do końca, bo zakwas cały czas stoi w lodówce, pamiętam o nim i co jakiś czas go dożywiam) to postanowiłam coś upiec :) Tym razem skoncentrowałam się na razowcach, upiekłam dwa... Jeden żytni przepadł w bezkresnej czeluści naszych nienasyconych brzuszków, a drugi mieszany też przepadł (nie miał nawet żadnych szans, by przestygnąć)...ale został uwieczniony, wobec tego chciałabym Wam zaprezentować :)
Chlebek był naprawdę przepyszny. Uwielbiam chleby razowe i mogłabym je jeść z samym masłem. Kminek wspaniale podkreślił jego smak i mimo tego, że nie dodałam melasy to nie stracił niczego ze swej dobroci. Przyznaję - trochę popękał, ale jeśli mam być szczera to nic a nic mi te pęknięcia nie przeszkadzają :) Przecież nie zmieniają smaku!
Skorzystałam jak zwykle z doświadczenia Mirabbelki wyszukując recepturę na jej stronie. Pochodzi ona z książki Petera Reinharta "Whole grain breads".
Chleb razowy mieszany pszenno-żytni 50%
namaczanka:
- 225g mąka pszenna razowa
- pół łyżeczki soli
- 170g mleka (maślanki lub jogurtu)
Wymieszać składniki, tak żeby mąka wchłonęła płyn. Przykryć folią i odstawić na 12-24 godzin.
zaczyn:
- 70g zakwasu
- 210g mąka żytnia razowa
- 170g letnia woda
Wymieszać składniki zaczynu, tak żeby ciasto utworzyło dość ścisłą kule. Włożyć do miski, przykryć folią i odstawić na 6 do 8 godzin. Powinno podwoić swoja objętość.
ciasto właściwe:
- 400g namaczanki,
- 450g cały zaczyn,
- 60g mąka pszenna razowa,
- 5g soli (niepełna łyżeczka),
- 2 i 1/4 łyżeczki drożdży instant,
- 1,5 łyżeczki melasy,
- 1 łyżka brązowego cukru,
- 2 łyżki masła bądź oleju,
- 2 łyżki kminku lub innych ziół,
W dniu wypieku zaczyn i namaczankę rozdrobnić, dodać resztę składników i wymieszać. Najpierw powoli do połączenia wszystkich składników, a po krótkiej przerwie do uzyskania dość gładkiego, elastycznego ciasta.
Całość włożyć do miski wysmarowanej olejem i odstawić na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto odgazować, uformować i przełożyć do formy/ koszyka wysypanego mąką do drugiego rośnięcia na ok. 1 godzinę. Piekarnik nagrzać do 220°C, naparować. Po włożeniu chleba temperaturę obniżyć do ok. 180°C i piec 20 minut. Następnie obrócić bochenek o 180 stopni, żeby przypiekł się równomiernie i piec dalej ok. 20-30 minut.
Chlebek był naprawdę przepyszny. Uwielbiam chleby razowe i mogłabym je jeść z samym masłem. Kminek wspaniale podkreślił jego smak i mimo tego, że nie dodałam melasy to nie stracił niczego ze swej dobroci. Przyznaję - trochę popękał, ale jeśli mam być szczera to nic a nic mi te pęknięcia nie przeszkadzają :) Przecież nie zmieniają smaku!
Skorzystałam jak zwykle z doświadczenia Mirabbelki wyszukując recepturę na jej stronie. Pochodzi ona z książki Petera Reinharta "Whole grain breads".
Chleb razowy mieszany pszenno-żytni 50%
namaczanka:
- 225g mąka pszenna razowa
- pół łyżeczki soli
- 170g mleka (maślanki lub jogurtu)
Wymieszać składniki, tak żeby mąka wchłonęła płyn. Przykryć folią i odstawić na 12-24 godzin.
zaczyn:
- 70g zakwasu
- 210g mąka żytnia razowa
- 170g letnia woda
Wymieszać składniki zaczynu, tak żeby ciasto utworzyło dość ścisłą kule. Włożyć do miski, przykryć folią i odstawić na 6 do 8 godzin. Powinno podwoić swoja objętość.
ciasto właściwe:
- 400g namaczanki,
- 450g cały zaczyn,
- 60g mąka pszenna razowa,
- 5g soli (niepełna łyżeczka),
- 2 i 1/4 łyżeczki drożdży instant,
- 1,5 łyżeczki melasy,
- 1 łyżka brązowego cukru,
- 2 łyżki masła bądź oleju,
- 2 łyżki kminku lub innych ziół,
W dniu wypieku zaczyn i namaczankę rozdrobnić, dodać resztę składników i wymieszać. Najpierw powoli do połączenia wszystkich składników, a po krótkiej przerwie do uzyskania dość gładkiego, elastycznego ciasta.
Całość włożyć do miski wysmarowanej olejem i odstawić na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto odgazować, uformować i przełożyć do formy/ koszyka wysypanego mąką do drugiego rośnięcia na ok. 1 godzinę. Piekarnik nagrzać do 220°C, naparować. Po włożeniu chleba temperaturę obniżyć do ok. 180°C i piec 20 minut. Następnie obrócić bochenek o 180 stopni, żeby przypiekł się równomiernie i piec dalej ok. 20-30 minut.
Pieczmy razowce na wiosnę! ;)
wtorek, 22 lutego 2011
Chleb nas uczy pokory. Pszenny z ziarnami
W ostatnim czasie przekonałam się, iż przygotowywanie domowego pieczywa owszem, wymaga dużych nakładów pracy, ale też uczy wielkiej pokory i cierpliwości. Pokory do własnej pracy, poświęconego czasu, do porażek i do sukcesów. Z moich obserwacji wynika, że domowa piekarnia opiera się w większości na czekaniu, czekaniu, czekaniu... co uczy cierpliwości w dążeniu do celu. Bardzo podoba mi się ta piekarniana nauka i zamierzam podążać jej śladem. Bo nic nie może równać się z zapachem i smakiem domowego pieczywa.
Dziś prezentuję Wam mój drugi chleb na własnym zakwasie (pierwszy - nieopublikowany), z którego jestem ogromnie dumna. Z ziarnami, bo takie chleby lubię najbardziej, a ten był wyjątkowo dobry. Przepis pochodzi z książki Małgorzaty Zielińskiej "Domowa piekarnia". To druga propozycja książkowa tej pani, która zachwyciła mnie swoją prostotą i funkcjonalnością - przepisy od A do Z, dla początkującego i domowego piekarza. To dzięki niej zakwas udał mi się za pierwszym razem :)
Chleb pszenny z ziarnami
zaczyn:
- 50 g zakwasu żytniego,
- 100 g mąki pszennej typ 550,
- 100 g wody
ziarna:
- 50 g siemienia lnianego (w przeddzień wypieku namoczyć na noc w 100 g gorącej wody),
- 40 g nasion słonecznika,
- 10 g sezamu,
- 5 g kminku
ciasto chlebowe:
- 250 g przygotowanego zaczynu,
- 100 g powyższych ziaren,
- 500 g mąki pszennej typ 550 lub 650,
- 100 g maki pszennej razowej,
- 230-250 g wody,
- 1,5 łyżki soli
1. Zaczyn: do zakwasu dodać mąkę i wodę. Wymieszać, przykryć, odstawić na 12-14 godz. w temp. pokojowej. Powinien podwoić swoją objętość, po czym lekko opaść.
2. Rano wymieszać mąkę z wodą i odstawić na ok. 30 min. Dodać zaczyn oraz namoczone siemię lniane. Krótko wyrobić, dodać sól i pozostałe składniki. Ziarna sezamu i słonecznika podprażyć na suchej patelni. Wgnieść ziarna do ciasta i wyrabiać.
3. Ciasta odstawić na 10 min., ponownie krótko wyrobić i odstawić do wyrośnięcia na 2,5 godziny (przykryć ściereczką + folią).
Po 1 godzinie, ciasto wyjąć, rozciągnąć na blacie, uformować kulę i założyć boki do środka. Ponownie pozostawić do wyrośnięcia.
4. Ciasta wyjąć, uformować bochenek (u mnie 1 duży), ale można podzielić na dwa. Pozostawić do wyrośnięcia na 4-5 godzin.
5. Piec w piekarniku w 230 stopniach, uprzednio go naparować za pomocą spryskiwacza do kwiatów :) Piec 35-40 min. Studzić na kratce.
Ufff... :)
wtorek, 15 lutego 2011
Muzy słodki głos... Śniadaniowe rogaliki
"(...) Czemu wierszy nie piszesz
A brodzisz w snach
I do końca nie palisz świec
I nie gasisz gwiazd
Gdybyś spojrzał w przedświcie
Na zachodzącą noc
Znałbyś Muzy
Słodki głos..."
A brodzisz w snach
I do końca nie palisz świec
I nie gasisz gwiazd
Gdybyś spojrzał w przedświcie
Na zachodzącą noc
Znałbyś Muzy
Słodki głos..."
Dżem*, Leci muza
Budzę się o poranku....szaro...mgła...cisza. Deszcz bije o szyby - nie boję się tego dnia. Gorące kakao, ciepły rogalik i moja Muza. Otulam się nią. Dodaje mi odwagi. Jestem pewna, że wystarczy do kolejnego poranka. Chłonę każdy dźwięk, każdą nutę i teraz już wiem jaki będzie dzień. Poranek moją Muzą, muzyka moją inspiracją.
Życząc Wam samych wspaniałych świtów, dziś proponuję przepis na pyszne rogaliki śniadaniowe. Zaczerpnęłam go z książki pani Małgorzaty Zielińskiej "Wypieki drożdżowe", którą obecnie mocno się zachwycam, ponieważ jest świetnie wydana i zawiera mnóstwo sprawdzonych przepisów na pyszne domowe wypieki. Rogaliki szczególnie polecam - są lekko słodkawe, idealnie komponują się z konfiturą, aromatyczną kawą, czy świeżym masełkiem.
Rogaliki śniadaniowe
- 500 g mąki,
- 14 g drożdży świeżych,
- 1/2 szklanki mleka,
- 60 g masła,
- 4 łyżki cukru,
- 2 jajka,
- 3/4 łyżeczki soli
- 1 jajko na glazurę
Drożdże rozetrzeć z dwoma łyżkami letniej wody (u mnie mleko) i cukru, wymieszać. Odstawić na parę minut.
Mleko doprowadzić do wrzenia, zgasić ogień. Połączyć z masłem, cukrem i solą - przestudzić.
Mleko z masłem wymieszać z jajkami, roztartymi drożdżami i mąką. Wyrabiać ok. 10 minut. Ma powstać elastyczne ciasto, które przekładamy do miski wysmarowanej masłem. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
Ciasto podzielić na dwie części, rozwałkować je na krążki, każdy krążek podzielić na 8 trójkątów. Zwijać trójkąty zaczynając od podstawy. Uformować końce nadając im kształt rogalika.
Wyłożyć na blasze i znów pozostawić do wyrośnięcia. Posmarować roztrzepanym jajkiem i piec ok. 15 minut w rozgrzanym piekarniku do temp. ok. 185 stopni.
* Gorąco zachęcam do przesłuchania nowej płyty DŻEMu "Muza" :):)
piątek, 21 stycznia 2011
Małe szczęścia i ich smak. Ziołowe bułeczki.
Czemu w życiu jest coraz mniej chwil, które przynoszą nam radość? Czemu gubimy się gdzieś między dojazdem do pracy, na szybko jedzonym obiadem, a wieczornym, zdawkowym 'dobranoc'? Dlaczego tak mało rzeczy sprawia nam przyjemność? Czekamy na wiosnę, a gdy przychodzi, nawet jej nie zauważamy. Mamy ogromne marzenia i wielkie cele, ale co się dzieje z nami będąc 'na drodze' do ich realizacji? Czemu cały czas myślimy, że dopiero jutro będzie lepiej i że kiedyś będziemy szczęśliwi. A może trzeba to przełamać, a może tu i teraz, a może już jutro? W chwili obecnej, dziś, aktualnie, codziennie... rozglądajmy się i zaobserwujmy dokładnie wszystko, co nas cieszy, po to, by sobie przypomnieć i na nowo docenić to, co mamy. Co jest Waszym małym szczęściem w ciągu dnia? Co sprawia, że pojawia się u Was uśmiech? Może nie warto czekać na coś, co nie przyjdzie, a zająć się teraźniejszością? Może właśnie te małe przyjemności stanowią esencję życia?
Ja w chwili obecnej jestem całkowicie pochłonięta moją domową piekarnią. Pierwszy zakwas dumnie dojrzewa, analizuję receptury na pierwszy chleb i już nie mogę się doczekać, gdy go upiekę. Nie uda się? Trudno... Spróbuję znowu. Ważne, że cierpliwie próbuję i że to sprawia mi radość.
Przeglądając blog Dorotus76, bardzo spodobał mi się przepis na ziołowe bułeczki, który musiałam niezwłocznie wcielić w życie. Ziołowe, małe cudeńka z tego przepisu są niezwykle mięciutkie, pachnące mlekiem, które świetnie komponuje się z ziołami (użyłam nieco inne niż autorka przepisu).
ZIOŁOWE BUŁECZKI
Drożdże należy wymieszać z mąką i resztą składników. Dorze wyrobić ciasto i odstawić do wyrośnięcia. Następnie z 12 kawałków uformować bułeczki, ułożyć na blasze i też pozostawić do wyrośnięcia. Bułeczki posmarować jajkiem z mlekiem. Piec w temp. 180 stopni ok. 30 min. Studzić na kratce.
Smacznego :)
Ja w chwili obecnej jestem całkowicie pochłonięta moją domową piekarnią. Pierwszy zakwas dumnie dojrzewa, analizuję receptury na pierwszy chleb i już nie mogę się doczekać, gdy go upiekę. Nie uda się? Trudno... Spróbuję znowu. Ważne, że cierpliwie próbuję i że to sprawia mi radość.
Przeglądając blog Dorotus76, bardzo spodobał mi się przepis na ziołowe bułeczki, który musiałam niezwłocznie wcielić w życie. Ziołowe, małe cudeńka z tego przepisu są niezwykle mięciutkie, pachnące mlekiem, które świetnie komponuje się z ziołami (użyłam nieco inne niż autorka przepisu).
ZIOŁOWE BUŁECZKI
- 1 łyżka suchych drożdży (12 g),
- dwie łyżki cukru,
- 1,5 łyżeczki soli,
- łyżka suszonej lub świeżej posiekanej natki pietruszki,
- łyżka suszonego lub świeżego posiekanego koperku,
- łyżka ziół prowansalskich,
- 2 łyżki oleju,
- 1 jajko,
- 1 szklanka mleka,
- 3,5 szklanki mąki,
- 1 jajko roztrzepane z łyżką mleka do posmarowania bułeczekDrożdże należy wymieszać z mąką i resztą składników. Dorze wyrobić ciasto i odstawić do wyrośnięcia. Następnie z 12 kawałków uformować bułeczki, ułożyć na blasze i też pozostawić do wyrośnięcia. Bułeczki posmarować jajkiem z mlekiem. Piec w temp. 180 stopni ok. 30 min. Studzić na kratce.
Smacznego :)
sobota, 8 stycznia 2011
Domowej piekarnii pomidorowe początki :)
Suszone pomidory posiadają niepowtarzalny magnetyzm. To esencja smaku tego co w pomidorach najlepsze - zrównoważona słodycz przeplata się ze słonecznym, dojrzałym, wytrawnym smakiem.
Z czym Wam się kojarzą? Wzgórza Toskanii? Gałązka bazylii? Prowansalska oliwa z oliwek? A może po prostu przypominają Wam przydomowy ogródek w wakacje?
Z czym je lubicie? Mozzarella? Kozi ser? Czosnek? A może wszystko? Ja wybieram wszystko :)
Szukałam inspiracji do tych pyszności - moja domowa prywatna piekarnia jeszcze mocno raczkuje, więc znalazłam coś prostego na zachętę - nie potrafiłam się oprzeć tym bułeczkom... Z podanego przepisu wyszło mi 12 chrupiących bułeczek wprost stworzonych do wszelkiej maści wędlin, serów i past na bazie oliwek. Nie muszę chyba mówić o zapachu, który roznosił się na cały dom podczas ich pieczenia ;)
Bułeczki z suszonymi pomidorami
- 500 g mąki,
- 4 g suchych drożdży,
- 350 ml wody,
- garść posiekanych suszonych pomidorów,
- 2 łyżki oliwy z pomidorów suszonych,
- 1 łyżeczka soli,
- 1 łyżeczka cukru,
Wszystkie składniki połączyć, dodać posiekane pomidory. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, by ciasto urosło. Następnie delikatnie zagnieść ciasto, uformować bułeczki przekładając je na blachę i odstawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 30 min. Posmarować mlekiem i piec 20 min. w temp. 180st.
Mniam, mniam :)
Z czym Wam się kojarzą? Wzgórza Toskanii? Gałązka bazylii? Prowansalska oliwa z oliwek? A może po prostu przypominają Wam przydomowy ogródek w wakacje?
Z czym je lubicie? Mozzarella? Kozi ser? Czosnek? A może wszystko? Ja wybieram wszystko :)
Szukałam inspiracji do tych pyszności - moja domowa prywatna piekarnia jeszcze mocno raczkuje, więc znalazłam coś prostego na zachętę - nie potrafiłam się oprzeć tym bułeczkom... Z podanego przepisu wyszło mi 12 chrupiących bułeczek wprost stworzonych do wszelkiej maści wędlin, serów i past na bazie oliwek. Nie muszę chyba mówić o zapachu, który roznosił się na cały dom podczas ich pieczenia ;)
Bułeczki z suszonymi pomidorami
- 500 g mąki,
- 4 g suchych drożdży,
- 350 ml wody,
- garść posiekanych suszonych pomidorów,
- 2 łyżki oliwy z pomidorów suszonych,
- 1 łyżeczka soli,
- 1 łyżeczka cukru,
Wszystkie składniki połączyć, dodać posiekane pomidory. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce, by ciasto urosło. Następnie delikatnie zagnieść ciasto, uformować bułeczki przekładając je na blachę i odstawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 30 min. Posmarować mlekiem i piec 20 min. w temp. 180st.
Mniam, mniam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



